Od trzech lat co roku w okresie listopad-grudzień piszę opowiadanie. Z jednej strony to żałosne - jedno opko na dziesięć stron w ciągu dwunastu miesięcy?! - z drugiej o tyle satysfakcjonujące, że z roku na rok jest coraz lepiej.
Tym razem żadnej bzdury do szkoły, chociaż też w pewnym sensie ze szkołą związane. Opowiadanie, które zaraz podlinkuję, jest moim wkładem w antologię będącą efektem końcowym warsztatów pisarskich, na które trafiłam niechcący i które, same w sobie, nie dały mi żadnej nowej wiedzy. Zdaje się, że pisanie to naprawdę kwestia samodzielnej pracy i szlifowania do oporu.
Może nie będę się tu rozpisywać na temat głównego założenia przedstawionej przeze mnie historii i tego, jak ją opisałam. Po prostu odeślę do treści:
[link]
Jeśli zaś chodzi o sprawy typowo żurnalowe, to:
a) szkoła z maturą na czele jakoś ciągle usiłuje mnie zmiażdżyć,
b) spać mi się chce,
c) prymat pisania nad nauką został przyjęty brawami, więc mam czasową premię +10 do ego.
Następny journal zapewne zwyczajowo za pół roku.













--
"I was also to try and bring Edward Elric along while making it seem natural with the excuse of reapairing his automail"
"Getting kidnapped certainly did not seem natural"
--
"I was also to try and bring Edward Elric along while making it seem natural with the excuse of reapairing his automail"
"Getting kidnapped certainly did not seem natural"
Ale mam nadzieję że warto tak długo czekać i że będzie dużo czytania ^^
Pozdrawiam xd
--
"I was also to try and bring Edward Elric along while making it seem natural with the excuse of reapairing his automail"
"Getting kidnapped certainly did not seem natural"
Moje zerowe dotrzymywanie terminów nawet mnie samą już zaczyna przerażać ^^
--
"I was also to try and bring Edward Elric along while making it seem natural with the excuse of reapairing his automail"
"Getting kidnapped certainly did not seem natural"
No w każdym bądź razie czekam ^^
I pozdrawiam
deviantART muro drawing